top of page

Norwegia 15-20.01.2026 #TakByło!

To była niezwykła wyprawa, symbolicznie zamykająca sezon nocy polarnej w Tromsø. Już pierwszego wieczoru, gdy Podróżnicy pod przewodnictwem Dobrochny Frąc zasiedli w salonie z widokiem na fiord, dało się wyczuć ciche oczekiwanie, zapowiedź czegoś wyjątkowego. Byliśmy gotowi na przygody, choć jeszcze nie do końca świadomi, jak intensywne okaże się te pięć nocy pod arktycznym niebem.



A już po przylocie zorza potrafiła nas zaskoczyć! Owocnie zorzowaliśmy przy chatce, jeszcze zanim Arktyka pokazała pełnię swoich możliwości.



Punktem kulminacyjnym wyprawy był wieczór 19 stycznia. Gdy zapadł zmrok, wydarzyło się coś, co zapisze się w naszych osobistych zorzowych kronikach na długo. Do Ziemi, znacznie szybciej, niż przewidywały prognozy, dotarł potężny rozbłysk słoneczny klasy X1.9, jeden z najsilniejszych tej fazy cyklu słonecznego. Towarzyszący mu wyrzut koronalny (CME) pędził z prędkością przekraczającą 1000 km/s, uderzając w ziemską magnetosferę z ogromną energią i wywołując silną burzę geomagnetyczną klasy G4!



To właśnie ta kombinacja: siła zjawiska, jego dynamika oraz precyzyjne „trafienie” w Ziemię sprawiła, że zorza była tak spektakularna i tak historyczna! Tego wieczoru zorze były widoczne również z Polski, co samo w sobie było wydarzeniem niezwykłym. Jednak Arktyka pokazała coś zupełnie innego: pełną trójwymiarową strukturę zorzy, gwałtowne pulsacje, zmiany form, wstęgi i korony rozlewające się po całym niebie. To była zorza żywa, dynamiczna, wieloplanowa! Kosmiczny spektakl rozgrywający się nad naszymi głowami!




Niebo nad fiordami zamieniło się w falujący ocean zieleni, fioletów i intensywnej, wyraźnie widocznej gołym okiem czerwieni, a całość przypominała pociągnięcia pędzla gigantycznego malarza, który nie zna umiaru!



A przecież to nie była jedyna taka zorzująca noc! Aurora często czekała na nas tuż nad chatką, pokazując również swoje mniej typowe – pulsujące oblicze.



Zorzowe przedstawienie przeżyliśmy także w wiosce Saamów, przy ognisku, w dźwiękach tradycyjnego joiku - zorza pulsowała nad nami w rytmie pradawnej opowieści. To doświadczenie miało w sobie coś mistycznego! Tylko chwilę wcześniej sunęliśmy w saniach zaprzężonych w renifery, a te niezwykłe zwierzęta towarzyszyły nam podczas miękkiej, złotej godziny. Nie moglibyśmy lepiej spędzić tego dnia, pełnego następujących po sobie zachwytów!



W trakcie wyprawy nie zabrakło także spaceru po śnieżnej Finlandii, gdzie pastelowy zachód słońca budował delikatny most między dniem, a arktycznym zmierzchem. Z kolei wjazd kolejką Fjellheisen ponad Tromsø pozwolił spojrzeć na miasto jak na rozgwieżdżoną mapę świateł. To widok, który niezmiennie zachwyca i za każdym razem opowiada inną historię.



Arktyka była dla Podróżników tej wyprawy niezwykle szczodra: cztery owocne noce polowań, ocean tańczących świateł, idealne warunki i aurora borealis, która zapisuje się w historii!



A jednak to wciąż nie było wszystko! Gdy 20 stycznia wracaliśmy lotem na trasie Oslo–Warszawa, zorza nie chciała nas opuścić. Tańczyła za oknem samolotu, ponad chmurami, jakby żegnała się z nami swoim najpiękniejszym ukłonem. Fenomenalne, absolutnie symboliczne zwieńczenie tej arktycznej przygody.



Aniu, Gosiu, Sylwio, Błażeju, Damianie, Łukaszu - dziękujemy Wam za przygodowość, otwartość

i wspólną energię. To dzięki Wam ta wyprawa wspaniale wpasowuje się w onesmallstep’owy pamiętnik! Mamy ogromną nadzieję, że dla Was również będzie jednym z tych wspomnień,

do których często będziecie wracać!





 
 
 

Komentarze


bottom of page